Ostatni dzień kwietnia to dla Szwedów bardzo ważna data. W ten dzień raczej nie zrobicie zakupów, nie załatwicie formalności, ale będziecie mogli wziąć udział w obchodach Valborgmässoafton, nocy Walpurgii. A gwarantuję, że w niektórych regionach Szwecji, to iście szalony czas😉 Najhuczniej świętuje Lund i Uppsala, a jako że miałam okazję uczestniczyć w takim wydarzeniu, opowiem Wam, jak ono wygląda.
Valborgmässoafton, znany też jako sista april (ostatni dzień kwietnia) lub po prostu Valborg to pochodzące z Niemiec święto na cześć świętej Walpurgii. Według tradycji pogańskiej ostatniego dnia kwietnia miał miejsce sabat czarownic na górze Brocken – wiedźmy miały lecieć na swoich miotłach do dawnych miejsc zbrodni i urządzać harce z diabłem właśnie na tej górze. Rozpalano więc ogień i robiono mnóstwo hałasu, by odstrzaszyć czarownice i przepędzić złe duchy. Co do tego ma Walpurgia? Otóż przed wieloma laty Walpurgia została ogłoszona świętą 1. maja. Z czasem zaczęto ją kojarzyć z wiosennymi obchodami 30. kwietnia i powiązano z nim jej imię.
Praktycznie od początku studiów wiedziałam, że Valborg to ważne święto w kalendarzach Szwedów. Po czasie wiem, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ważne. Moje pierwsze obchody Vallborg przypadły na dość ponury, chłodny, deszczowy dzień. Do tego miałam do napisania przeraźliwie długie wypracowanie na koniec semestru, więc ok 12-13 wybrałam się do biblioteki. Zdziwiło mnie to, że park znajdujący się tuż obok mojego akademika (to Stadsparken, największy park w Lund) pełen był ludzi, którzy w szwedzkim stylu, rozsiedli się na trawie, organizowali pikniki i miło spędzali razem czas, nie wspominając o tym, że wielu z nich było już mocno podchmielonych, a inni właśnie trzeźwieli (tak, było dopiero południe). 😉
W bibliotece spędziłam może z godzinę, półtorej, a jak wyszłam… Miasto opustoszało. Sklepy pozamykane, w bibliotece też tłumów nie było. Na ulicach spotkać można było tylko młodych ludzi, zazwyczaj studentów, obładowanych siatkami z napojami wyskokowymi, no czasem znalazły się tam też jakieś przekąski. Jestem pewna, że wykupiono cały asortyment sklepu monopolowego 😉 Wszyscy jak tornado zmierzali w kierunku parku. Mimo kiepskiej pogody, panowała radosna, szalona wręcz atmosfera.
I tak rozpoczęły się obchody Valborg, które można było podzielić na dwie części. Pierwsza, za dnia, organizowana przez gminę, to głównie spontaniczny piknik, wystąpienia i koncerty, przede wszystkim różnych chórów: osób dorosłych, dzieci, studentów. Ludzie śpiewali, tańczyli, rozmawiali, po prostu spędzali czas z rodziną i znajomymi. Wiek nie grał roli: w jednym miejscu zgromadzili się zarówno studenci (Lund to miasto studenckie), ale też całe rodziny z małymi dziećmi, starsi. Pod wieczór, ok 20 nastąpił punkt kulminacyjny całej imprezy, czyli rozpalenie ogniska. Gałęzie zebrane po wiosennym sprzątaniu lasów i ziemii układa się w wysoki stos i podpala. Nigdy nie zapomnę tego widoku – języki ognia sięgały na oko 7-8 metrów, ogień szalał, a dookoła gromadzili się ludzie. Byłam zszokowana, że nie było żadnych taśm ostregawczych, policji czy innego typu ochrony – wszyscy stali 3-4 metry od ognia, niektórzy mocno wstawieni, i nic nikomu się nie stało. Wiem, że w innych miejscach często ogranicza się dostęp do ognia, możliwe, że obecnie robi się to też w Lund, jednak tych kilka lat temu nie było niczego, uczestnicy imprezy sami przestrzegali zasad bezpieczeństwa.
Ogień ma symbolizować światło, wiosnę i otwartość na nadchodzące nowe rzeczy. W Szwecji, ze względu na suszę i zagrożenie pożarem, zazwyczaj od maja obowiązuje zakaz rozpalania ognia. Dlatego ognisko jest najważniejszym i obowiązkowym punktem programu. Rozpoczynało ono drugą część zabawy. Z głośników cały czas leciała muzyka, jednak chóralne śpiewy zastąpiły bardziej młodzieżowe rytmy. Ludzie bawili się, tańczyli i pili alkohol do później nocy, niektórzy nawet do rana. Ponieważ 1 maja (Święto Pracy) jest dniem wolnym, limit czasowy zdawał się nie obowiązywać. Nawet bardzo późnym wieczorem spotkałam wiele rodzin z dziećmi (np. śpiącymi już w wózku).
Podczas obchodów Valborgmässoafton zdziwiły mnie dwie rzeczy – to, że wszystkie generacje mogą bawić się na jednej imprezie, nie przeszkadzając sobie nawzajem. I to, że jeszcze nigdy nie widziałam takiego bałaganu w całym mieście jak tego dnia i następnego ranka. Jednak patrząc na skalę uroczystości, nie mogło być inaczej, bo w Stadsparken zbiera się wówczas ok 30 tysięcy ludzi.
Tak licznie można świętować Valborg raczej tylko w Lund i Uppsali – dwóch miastach studenckich, gdzie główną „robotę” robią studenci. W Uppsali organizują oni pochód w charakterystycznych czapkach studenckich, zbierają się pod biblioteką i wraz z rektorem pozdrawiają wiosnę. Następnie urządzają zawody raftingowe. W pozostałych miastach obchody tego dnia ograniczają się raczej do pikniku i rozpalenia ogniska, czasem można posłuchać występów chóralnych, a wieczorem Szwedzi zbierają się na przyjęciach u znajomych lub idą świętować do pubu.
Choć Valborg nie jest dniem wolnym od pracy, jak wspomniałam wszystko zamyka się dość wcześnie, ok 14. 30 kwietnia to też dzień urodzin Króla Karola XVI Gustawa, który w tym roku kończy 75 lat. W Sztokholmie można usłyszeć wystrzały z armaty i zobaczyć wywieszone flagi Szwecji.
W tym roku ze względu na pandemię obchody tego dnia niestety nie mogą się odbyć. Obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób, a parki często na ten dzień zostały zamknięte, jednak jestem pewna, że ludzie świętują w mniejszych grupach. Dołączylibyście? 😉
