Co mnie natchnęło do napisania wpisu o religii? To dość zaskakujące, ale… przekleństwa 😀 Słuchałam ostatnio podcastu o retoryce Snacka snyggt i jakoś tak zatrzymałam się na zdaniu „Gud, vilken bra fråga!”. I zastanowiłam się dlaczego tyle szwedzkich przekleństw jest powiązanych z regilią. Ale o tym kiedy indziej (post o przekleństwach w przygotowaniu😉). Tak oto moje myśli wkroczyły na tory rozmyślań o religii.
Nie wiem czy wiecie, że Szwecja ma swój własny kościół, tj. Svenska Kyrkan (Kościół Szwecji). Jest to kościół ewangelicko-luterański należący do Światowej Federacji Luterańskiej. Dawniej był kościołem państwowym aż do roku 2000 kiedy nastąpił rozłam. Obecnie należy do niego 56,4% ludności Szwecji. Drugą wiodącą religią jest obecnie islam, co daje się łatwo wyjaśnić napływem sporej liczby uchodźców z Bliskiego Wschodu. Natomiast ogólnie Szwecja jest krajem bardzo bogatym w różne wyznania. Gdy mieszkałam w Lund (niespełna 100 tysięcznie miasteczko blisko Malmö, na zdjęciu właśnie katedra w Lund) zdziwiłam się, że owszem jest dużo kościołów, ale prawie każdy innego wyznania. Kościół katolicki był bodajże tylko jeden, gdzie w Polsce są one na każdym kroku. Kościoły często też wyglądały mało reprezentatywnie, proste, zdarzało się, że wtapiały się w szereg kamienic (mowa raczej o kościołach mniej licznych w wiernych).
Szwecja jest jednym z najbardziej zsekularyzowanych krajów świata. Od rozłamu państwo i Kościół nie mają już na siebie praktycznie żadnego wpływu. Wiąże się to oczywiście z brakiem finansowania Kościoła przez państwo, które pieniężnie wspiera wyłącznie cmentarze i ochronę kościelnych zabytków. Svenska Kyrkan jest finansowany przez wiernych – od ich dochodu odciąga się 1% wynagrodzenia. A ilu jest wiernych? Dane z 2019 roku mówią o 56,4% ludności Szwecji. Jednakże ciężko stwierdzić, ilu Szwedów faktycznie wierzy – wielu z nich przynależy do Kościoła Szwecji tylko formalnie, nie praktykują, nie modlą się, nie chodzą na msze, ograniczają się tylko do obchodzenia świąt kościelnych, jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie oraz do przyjmowania sakramentów. Żartobliwie mówi się, że Szwedów można spotkać w kościele cztery razy do roku – podczas chrztu, konfirmacji, ślubu i pogrzebu. Duża część naszych północnych sąsiadów wierzy w jakąś siłę wyższą, ale nie potrafi sprecyzować czy lub jaki to Bóg (w szwedzkich szkołach nie ma też religii, jest religioznawstwo). Kościelne ławki świecą więc często pustkami, a świątynia wypełniona do połowy podczas mszy to już naprawdę duży sukces. Co ciekawe, jeszcze w 1972 roku ilość wiernych sięgała aż 95,2%! Skąd tak ogromny spadek w relatywnie krótkim czasie? Na pewno przez napływ imigrantów i rosnący w siłę islam (pragnę zaznaczyć, że plotki o tym, jakoby Szwecja stała się krajem muzułmańskim czy o wszechobecnych meczetach to bardzo duża przesada), ale też brak młodzieży w Kościele. Praktykujący wierni to głównie osoby starsze. Młodzi natomiast nie odczuwają potrzeby przynależności do wspólnoty, często ich przygoda z religią kończy się po konfirmacji. W ogóle to też ciekawa sprawa, bo od jakiegoś czasu popularne stały się konfirmationsresor, czyli podróże, których celem jest konfirmacja. To najczęściej zagraniczne wycieczki do Włoch lub Anglii, okazja do nawiązania nowych znajomości i zwiedzenia klasztorów i innych atrakcji. W taki sposób próbuje się zachęcić młodzież do przejścia konfirmacji. Na spadek liczby wiernych ma też wpływ fakt, że dawniej każdy nowonarodzony Szwed automatycznie zostawał członkiem Svenska Kyrkan, ale od 1996 roku przystąpienie do Kościoła rozpoczyna chrzest i złożona deklaracja o przynależności.
Osobiście jestem pozytywnie zdumiona jak szwedzki Kościół jest bliski człowiekowi. I celowo piszę „człowiekowi”, nie „wiernym”, bo jest on otwarty także na osoby niewierzące. Co tydzień w Kościele Świętej Katarzyny w Sztokholmie jest odprawiana ciesząca się ogromną popularnością msza dla ateistów. Kościół Szwecji najbardziej ceni sobie wspólnotowość, bycie razem, stąd tak duże dostosowanie do potrzeb ludzi, szacunek do ich człowieczeństwa, fizjologii. Czy to katedra, czy malutki kościółek, zawsze dostępna jest toaleta czy kącik dla malucha. Tak, tu dzieci moga rysować, układać klocki czy bawić się pluszakami podczas nabożeństwa, w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu. Z myślą o powszechnych obecnie alergiach i nietolerancjach pokarmowych, a także nałogach, opłatek jest bezglutenowy, a wino bezalkoholowe. Sam budynek kościoła to oczywiście miejsce święte, ale nie przeszkadza to w organizowaniu koncertów, zajęć dla matek z dziećmi lub jogi, czy pomocy dla imigrantów lub innych potrzebujących. Miejsce ma po prostu służyć ludziom.
Kościół Szwecji jest też niezwykle postępowy i pełen kobiet. Są one wyświęcane na pastorki, a nawet biskupki już od 1958 roku. Obecnie stanowią ponad połowę wszystkich duchownych! Pierwszą biskupką została Christina Odenberg w 1997 roku. Na uwagę zasługuje też Eva Brunne, biskupka diecezji sztokholmskiej, która jest pierwszą na świecie kobietą biskupem, żyjącą w związku homoseksualnym z inną pastorką, z którą wychowuje syna. Pastorka w związku homoseksulanym w centrum Kościoła? Tak, od 2009 roku Kościół Szwecji udziela ślubów jednopłciowych, cztery lata później zaczął też zachęcać parafie do uzyskania certyfikatu LBGTQ jako miejsc pracy przyjaznych mniejszościom seksualnym. Przedstawiciele Kościoła każdorazowo biorą również udział w paradzie równości w Sztokholmie maszerując z ogromnymi banerami głoszącymi np. że najważniejsza ze wszystkiego jest miłość. Ale ale. Nie wszyscy pastorzy i pastorki byli zgodni co do małżeńst jednopłciowych. Około 1/3 duchownych powołała się na klauzulę sumienia i odmówiła udzielenia takich sakramentów. Decyzja i tak zapadła, ale pozostawiono duchownym wolność wyboru. Choć myślę, że z czasem sformalizowane w Kościele związki jednopłciowe stały się po prostu codziennością. Przeczytałam też ostatnio ciekawy wywiad z Katarzyną Tubylewicz, polską tłumaczką, pisarką i kulturoznawczynią mieszkającą w Sztokholmie, która posunęła się nawet do stwierdzenia, że Kościół Szwecji zdaje sobie sprawę z potrzeb i słabości człowieka i jego ciała, stąd też aprobata dla rozwodów czy zabiegów in vitro. Artykuł możecie przeczytać tutaj.
Mamy XXI wiek, więc raczej nikogo nie dziwi już fakt, że praktycznie każda organizacja ma swoją stronę internetową. Tak też jest z Kościołem Szwecji. Każda parafia ma swoją podstronę na oficjalnej stronie Kościoła. To najczęściej w pełni profesjonalne strony przepełnione aktualnymi danymi, w tym też szczegółowe dane na temat finansów kościoła i biskupów, ofiary wiernych. Na telefon można pobrać aplikację z aktualnym harmonogramem mszy świętych (informacje o godzinach mszy świętej, języku, w jakim jest odprawiana), a także dodatkowych spotkań i aktywności. Przy niektórych kościołach znajdują się też tzw. kolektomaty, czyli automaty do przyjmowania darowizn obsługujące karty płatnicze.
Kościół idzie więc z duchem czasu. Nikogo nie dziwią pastorzy/pastorki ćwiczący/-e pilates czy cross fit na macie obok lub ich konta w mediach społecznościowych. Są blisko wiernych, blisko ludzi. To praktycznie standard, że po zakończonej mszy świętej w kościele lub na salce parafialnej wierni zostają na fikę, czyli kawę z ciastkiem. Te spotkania budują więź między parafianami i duchownymi. Zakładając, że świat nieustannie się zmienia, a z nim ludzie i ich potrzeby, sposób myślenia, Kościół cały czas na nowo interpretuje Bibilę. I tak na przykład szwedzki językoznawca Lars Melin uważa, że przekleństwa obecne w języku nie są niczym złym, bo Jezus nie mówił o przeklinaniu, a o bluźnierstwie, czyli mówieniu nieprawdy. To dość skomplikowany temat wymagający głębszej analizy, ale chcę pokazać, że daje się wiernym możliwość interpretacji Biblii zgodny z aktualną rzeczywistością.
Czy Svenska Kyrkan funkcjonuje tylko w Szwecji? Zagranicznych parafii nie ma wiele, bo ok. 40, ale są, m. in. w innych krajach skandynawskich, tj. Danii czy Norwegii, ale też w Rzymie, Paryżu czy Los Angeles. W Polsce go nie znajdziemy, ale po II WŚ Kościół Szwecji aktywnie pomagał na Mazurach – dostarczał potrzebującym żywność i odzież, a także oferował pomoc medyczną i duszpasterską. Pozostawione po nich szpitale, ośrodki zdrowia czy żłobki funkcjonują do dziś.
Mnie zawsze dziwiło, dlaczego tak wielu Szwedów decyduje się płacić składki na Kościół, a tak mało w nim wiernych? I dlaczego prawie wszyscy, mimo braku wiary, obchodzą kościelne święta? Svenska Kyrkan cieszy się dużym szacunkiem. Przez to, że nie wtrąca się w sprawy państwowe, jest otwarty i oferuje realną pomoc potrzebującym, wielu ludzi decyduje się na finansowe wsparcie, bo popiera działania Kościoła i w ten sposób też chce pomóc. Podstawowymi wartościami są wspólnotowość, bliskość, równość i niesienie pomocy. Od siebie dodałabym też wyrozumiałość. Z pewnością Kościół ten wzbudza wiele kontrowersji. Sama dużo czytałam na ten temat, czego efektem jest ten post, ale moje wątpliwości zniknęły. Mam wrażenie, że tam ludzie po prostu czują się akceptowani i równi.
A jak Wasze wrażenia? Brzmi dobrze czy raczej w “w głowach im się poprzewracało”? 😉
