Skip to content Skip to footer

Duolingo. Hot or not?

Z pewnością wielu z Was korzysta lub kiedyś korzystało z aplikacji duolingo, a przynajmniej kojarzycie co to jest. Dla tych, którzy nigdy o nim nie słyszeli wyjaśnię, że duolingo to aplikacja do nauki języków obcych. Bazuje na tłumaczeniu zdań, fraz lub poszczególnych wyrazów między językami, jakie wybierzemy. Oczywiście można też uczyć się j. szwedzkiego. Nie ma jednak wersji polsko-szwedzkiej – można uczyć się szwedzkiego korzystając ze znajomości np. języka angielskiego.

 

Wiem, że z duolingo korzysta mnóstwo osób. Wiem, że bardzo wielu użytkowników uwielbia ten program i uważa, że to dzięki aplikacji nauczyli się języka. Ja dzisiaj chciałabym przedstawić Wam mój punkt widzenia jako filolożki i nauczycielki języków obcych.

 

Największą moim zdaniem zaletą tego programu jest fakt, że mobilizuje do nauki języków obcych. W obecnych czasach znajomość języków otwiera nie jedne drzwi i wcale nie jest prawdą, że sam angielski nam w życiu wystarczy. Dlatego nie ważne jakie by metody nie były każda działalność propagująca naukę języków obcych zasługuje na pochwałę. Przypominające maile i wyskakujące codziennie powiadomienia mobilizują do regularnej nauki co w tym procesie jest na wagę złota. Ale na tym opis zalet tego programu mogłabym zakończyć.

 

Nie ma się co łudzić, że nauczymy się języka dzięki aplikacji. Do tego potrzebna jest nam przynajmniej jedna druga osoba, która będzie z nami ćwiczyć przez zwykłą rozmowę. Taki program sprawdzi się z pewnością przy powtórkach materiału, rozszerzeniu słownictwa, pomoże nam dostrzec podobieństwa między językami (np. poziom podstawowy z j. szwedzkiego w aplikacji duolingo bazuje praktycznie na wyraźnej analogii między szwedzkim, a angielskim). Ale nie ma opcji by nauczyć się choćby podstaw gramatyki. Niektórzy powiedzą, że przecież gramatyka nie jest do niczego potrzebna, że najważniejsze to przekazać informację. Nie do końca tak jest. Pomijając fakt, że raczej mało kto chce brzmieć jak „Kali jeść, Kali chcieć” to w wielu językach gramatyka może zupełnie zmienić sens wypowiedzi. Weźmy choćby czas przeszły – jak powiedzieć, że złamałem nogę nie znając czasu przeszłego? Jeśli rozmówca widzi gips na naszej nodze to ok, ale jeśli rozmawiamy przez telefon? Albo jak opowiedzieć o zmarłym ojcu nie używając formy przeszłej? Używając czasu teraźniejszego lub bezokolicznika? Osoba z którą rozmawiamy najprawdopodobniej uzna, że nasz tato jest chory i właśnie umiera, przez co możemy się spodziewać wyrazów współczucia lub w ekstremalnych przypadkach wezwania karetki pogotowia.

 

Gramatyka to jedna rzecz, ale jeszcze ważniejsza od niej jest tak bardzo lekceważona przez wielu wymowa. Muszę to powiedzieć głośno i wyraźnie – nie da się nauczyć języka szwedzkiego i nie da się komunikować w tym języku nie znając choćby podstaw fonetyki. Zdecydowanie najtrudniejszą rzeczą w nauce tego języka jest właśnie wymowa. Akcent wyrazowy, zdaniowy, redukcje, asymilacje. Krążą plotki, że Szwed nas nie zrozumie jeśli poprawnie nie zaakcentujemy zdania czy wyrazu. Tylko że to nie są plotki:P Oczywiście nie tyczy się to całego słownictwa, ale większości. Moim ulubionym przykładem motywującym do nauki i ćwiczeń nad wymową jest para kyssa i kissa. Wyglądają niepozornie, co? Są do siebie bardzo podobne, różnią się przecież tylko jedną samogłoską. Problem w tym, że wymawia się je na dwa zupełnie różne sposoby – w uproszczeniu mówiąc pierwszy wyraz przez ś, drugi przez k. Szkopuł w tym taki, że pierwszy znaczy „całować”, drugi… „robić siku”. Lekceważąc poprawną wymowę ryzykujemy delikatnie mówiąc kompromitację😉

 

Wracając do duolingo – przyznaję, że poszczególne wyrazy są czytane poprawnie w tej aplikacji. Ale to nie wszystko. Większość języków, w tym szwedzki, brzmi zupełnie inaczej gdy artykułujemy powoli każdy wyraz z osobna, a zupełnie inaczej gdy naturalnie wymawiamy całe zdania. Osoby, które nie uczyły się nigdy fonetyki, a wymowę znają tylko z duolingo brzmią często dziwacznie, bo akcentują dokładnie każdy wyraz w zdaniu, co dla Szweda jest kompletnie niezrozumiałe i nienaturalne.

 

Kolejną rzeczą, o której muszę wspomnieć jest wybiórczość i przypadkowość powtarzanego słownictwa. Nie wiem na jakiej zasadzie dobierany jest materiał do nauki w tej aplikacji, ale często nie rozumiem oferowanych połączeń. Nie twierdzę, że są tam błędy leksykalne czy gramatyczne, ale dziwi mnie dobór fraz i słownictwa, którego użytkownik ma się nauczyć. W „dziale” poświęconemu jedzeniu nagle pojawia się słownictwo opisujące rodzinę, znikąd pojawiają się cechy charakteru, o których wcześniej w ogóle nie wspomniano. Przede wszystkim dotyczy to fraz związanych z życiem codziennym, reakcji. Dobór materiału wydaje się być dość przypadkowy. Poza tym, w aplikacji uczymy się najczęściej całych zdań, co miewa swoje zalety, jeśli wie się co z czego wynika. Co z tego, że będziemy wiedzieć jak poprosić o wodę, ale nie zrozumiemy pytania kelnera czy chcemy zwykłą, bezpłatną wodę z kranu (tak jak to robią Szwedzi) czy jakąś płatną, butelkowaną wodę? Prawdziwa magia opanowania języka obcego polega na tym, że swobodniepotrafimy tworzyć takie wypowiedzi, jakie chcemy. Nikt przecież nie używa za każdym razem dokładnie takich samych zdań i zwrotów, język jest płynny i ciągle się zmienia.

Gdy zaczynam kurs z nowym kursantem/nową kursantką jestem zawsze podekscytowana. Ale gdy słyszę „uczyłem/uczyłam się poprzez duolingo” zaczynam się trochę jeżyć, bo wiem, że spora część naszych zajęć będzie polegała na kolokwialnie mówiąc naprawianiu złych nawyków, których dana osoba nabrała w trakcie nauki z aplikacją. Często nabyta przez nią wiedza jest chaotyczna, bo po prostu ta osoba nie rozumie co jest czym. Nie twierdzę, że każdy musi od razu zdawać egzamin językowy, ale po prostu łatwiej jest uczyć się języka i czegokolwiek innego jeśli się rozumie, co się robi.

To co powyżej napisałam może brzmieć dość krytycznie. Chcę więc podkreślić, że nie neguję zupełnie nauki przez duolingo. Sugeruję jednak, by nie bazować wyłącznie na niej. Znajdźmy dobrego lektora, poprośmy znajomego Szweda o przyjacielskie lekcje, kupmy jakieś dobre podręczniki, słuchajmy dużo radia, podcastów czy telewizji, a ćwiczenia w aplikacji zostawmy na powtórki.

Leave a comment