Skip to content Skip to footer

O czytelnictwie w Szwecji i szwedzkich rozwiązaniach na jego promocję

Jakiś czas temu z okazji Międzynarodowego Dnia Książki dla Dzieci (szw. Internationella barnboksdagen) wrzuciłam na Instagram kilka informacji dot. czytelnictwa w Szwecji, bibliotek, wydawnictw itp. Mimo że zamieściłam strasznie dużo kafelków relacji, temat nie został wyczerpany. Obiecałam więc post – oto i on 😉
Ukrywać nie będę – Szwedzi są jedym z krajów przodujących w rankingach poziomu czytelnictwa. Polacy? Daleko w tyle. Dane nie są najświeższe (ale też nie z zamierzchłych czasów😉), ale ukazują skalę problemu – w 2013 roku aż 82% Szwedów miało kontakt z przynajmniej jedną książką. Analogicznie, w 2012 roku jedynie 39% Polaków sięgnęło po jakąkolwiek książkę. Trochę przepaść, co? Pytanie jak Szwedzi to robią, że tylu ludzi czyta? Jakie triki stosują? A może to kwestia historii lub innej kultury?
 
Osobiście jestem zafascynowana książkami w ogóle, a szwedzkie biblioteki, antykwariaty, księgarnie i książki podbiły moje serce. Uwielbiam spędzać tam czas, otaczać się regałami pełnymi książek, czuć ich zapach.
 
Świetną pozycją, która ilustruje sytuację zarówno w Szwecji jak i w Polsce jest „Szwecja czyta. Polska czyta” Katarzyny Tubylewicz i Agaty Diduszko-Zyglewskiej. Post, który czytasz, bazuje w dużej mierze na tej książce, ale też na moich obserwacjach, doświadczeniach, wiedzy.
 
O TRADYCJI CZYTANIA
 
No dobra, to jak oni to robią? Szwedzi czytanie mają we krwi. Kraj ten przyjął luteranizm pod koniec XVI wieku. Biblię przetłumaczono na szwedzki i wymagano jej znajomości, co zmusiło ludzi do nauki czytania. Od XVII wieku promowano więc czytelnictwo, a pod koniec tego stulecia ówczesny król Karol XI wydał dekret, który zakazywał osobom niepotrafiącym czytać przystępować do Komunii Świętej. Dekret nie zezwalał także osobom niekonfirmowanym na zawieranie związków małżeńskich (konfirmowanym można było z kolei zostać jedynie jeśli potrafiło się pisać). Później zobowiązano rodziców do uczenia dzieci czytania w domu. Trzeba też wspomnieć, że wskaźniki umiejętności czytania były niezmiernie wysokie w krajach protestanckich, w tym w Szwecji (bo wymagano znajomości Biblii i katechizmu). W krajach katolickich, jak Polska, wskaźniki te były znacznie niższe, bo tu do czytania nie zachęcano w obawie przed nieodpowiednią interpretacją Pisma. W Polsce umiejętność czytania i pisania posiadali zazwyczaj duchowni i szlachta, w Szwecji – kraju bazującym na egalitaryzmie, demokracji i równości – czytać potrafili robotnicy, klasy niższe, kobiety. Hierarchiczność i podział na literaturę wysoką i popularną (uznawaną przez niektórych za bezwartościową) zatarła się. Także w Riksdagu, szwedzkim parlamencie, od bardzo dawna panuje egalitaryzm. Już w XVI wieku powstał ustrój, w którym ¼ parlamentu to chłopi. Reprezentanci poszczególnych grup musieli nie tylko umieć pisać, ale też orientować się w prawie i ogólnej wiedzy, by móc odpowiednio głosować. Chłopi byli zatem całkiem dobrze wykształconą grupą społeczną.
 
Czytelnictwo zaczęto więc promować już bardzo, bardzo dawno temu, ale współcześnie to się nie zmieniło. Jest to jedno z najważniejszych zadań państwa, samorządów, bibliotek i rodziców, którzy świtenie ze sobą współdziałają. Dostęp do bibliotek jest bardzo duży. Zgodnie z zarządzeniem władz państwa w centrum każdej dużej i małej miejscowości, wsi lub w centralnym punkcie każdego osiedla musi znajdować się biblioteka publiczna. Ponadto w Szwecji sprawnie funkcjonują autobusy biblioteczne, które docierają do dzielnic pełnych głównie dzieci i emerytów, którym może być trudniej dotrzeć do biblioteki osobiście. Są też łodzie biblioteczne pływające po wyspach Archipelagu Sztokholmskiego wiosną i jesienią, które zatrzymują się w każdym porcie i wypożyczają zainteresowanym książki. Dobrze wyposażone biblioteki znajdziemy też w chyba każdym szpitalu (zbiory są pełne nie tylko powieści, romansów czy kryminałów, ale fachowej literatury pozwalającej chorym na zdobycie informacji na temat nękającej ich choroby, a nawet literatura specjalistyczna na użytek pracujących tam lekarzy).
 
ROZBUDZANIE ZAINTERESOWANIA CZYTANIEM
 
Do tego dochodzą też rozmaite projekty, które mają na celu rozbudzenie zainteresowania książkami i czytaniem, których w Szecji jest mnóstwo. Mnie najbardziej zaciekawił projekt angażujący w promocję kluby sportowe, przede wszystkim dziecięce. Idąc za głosem obywateli Szwecji sprawdzono, że wielu chłopców w wieku nastoletnim nie sięga w ogóle po literaturę. Nawiązano więc współpracę z trenerami, by w naturalny sposób zachęcili podopiecznych do czytania (jako trenerzy cieszą się często sporym autorytetem wśród młodzieży). Nie chodziło o żadne kulturalne pogadanki czy coś w tym stylu – ważne było, by młodzież widziała książki u swojego trenera, by w autokarze wiozącym dzieci na zawody były dostępne książki lub też by trener polecił im pozycję zgodną z ich obszarem zainteresowań (dzięki tej akcji niezwykłą popularność zdobyły m. in. książki o Zlatanie Ibrahimowiciu). Ciekawy jest też projekt Godnatssagor inifrån czyli Bajki z więzienia, w ramach którego rodzice osadzeni w szwedzkich więzieniach mają możliwość czytania swoim dzieciom bajek na dobranoc i nagrania ich na płyty CD przy pomocy specjalistów, np. dźwiękowców. Akcji promocji czytelnictwa jest mnóstwo i obejmują każdą grupę społeczną, w każdym wieku.
 
Nie da się też nie wspomnieć o krytyce literackiej! Nie czytam raczej gazet, więc mało wiem na temat polskich realiów w tym zakresie, lepiej orientuję się w szwedzkich działach kulturalnych codziennych gazet. Najwększymi dziennikami są tam Dagens Nyheter i Svenska Dagbladet. Każdego dnia ukazują się w nich recenzje nowych publikacji – w DN aż 3 recenzje dziennie! Działy kultury są niezwykle poważnie traktowane nie tylko w dużych, wiarygodnych dziennikach, ale też w tabloidach jak Expressen czy Aftonbladet, co bardzo istotne, bo docierają one do każdegro rodzaju odbiorcy. Ile recenzji może otrzymać obiecująca pozycja, np. bardzo znanego autora? Nawet 13! Na jakiś czas przed premierą wysyła się książki do recenzentów. W dzień premiery publikują oni swoje recenzje, co często wzbudza dużą dyskusję, bo recenzje mogą się od siebie diametralnie różnić (każdy ma przecież swój gust).
 
O FORMACH WSPARCIA TWÓRCÓW I TŁUMACZY
 
We wspomnianej wcześniej książce jeden z rozmówców Katarzyny Tubylewicz wspomniał, że Szwecja stała się zadufana w sobie po, trzeba przyznać, niezwykłym sukcesie rodzimych kryminałów. Tak mnie nurtowało pytanie, jakim cudem tak wielu pisarzy odniosło sukces pisząc kryminał i na czym polega ten fenomen, że napisałam o tym pracę magisterską 😀 Więcej w temacie kryminałów możecie poczytać w tym poście. Sukces polega myślę przede wszystkim na braku hierarchiczności i na tym, że Szwedzi nie wstydzą się marzyć i po te marzenia sięgać. Aż 60-70% Szwedów poważnie myśli o napisaniu książki! Fakt jest taki, że mają na to dość spore szanse, biorąc pod uwagę powszechne kursy kreatywnego pisania (jednymi z najpopularniejszych kuźni talentów są Szwedzkie Uniwersytety Ludowe oferujące kursy pisania). Państwo też wspomaga zarówno młodych twórców, jak i starych zjadaczy zajmujących się niszowym przekładem. Państwo, związki zawodowe i organizacje oferują duże wsparcie, w tym szeroki wachlarz stypendiów, nawet dla uzdolnionych 13-latków! Pisarze i tłumacze literatury zrzeszają się w związkach zawodowych, by wspólnie zadbać o ceny i warunki pracy. Związki zawodowe oferują także stypendia – nie tylko dla pisarzy, ale też dla tłumaczy, ilustratorów i fotografów. Autorzy i tłumacze otrzymują dodatkowo od państwa Bibliotekersättningen (opłata biblioteczna), czyli pieniądze w ramach rekompensaty za to, że książki ich autorstwa lub przekładu są wypożyczane w bibliotekach za darmo. Wydają się to nie być duże kwoty, bo taka opłata wynosi 1,41 SEK za oryginalną pozycję oraz 0,75 SEK za przekład. W skali roku kwota z takich opłat sięga jednak setek milionów koron, z czego część jest przeznaczona dla autorów w formie czystej gotówki lub różnych grantów. Państwo wspiera także dodatkowymi dofinansowaniami tłumaczy, by przekłady zagranicznej, dobrej, niszowej literatury nie zniknęły z rynku.
 
O WSPÓŁPRACY PISARZY Z AGENTAMI LITERACKIMI I WYDAWNICTWAMI
 
Mimo sporego wachlarza dodatkowych środków pieniężnych, które twórca może otrzymać, przeciętny pisarz nie jest w stanie utrzymać się z pisania. Dlatego, większość z nich współpracuje z agentami literackimi, którzy dbają o ich interesy. Do obowiązków takiego agenta należy zazwyczaj określenie minimalnej stawki dla pisarzy za sprzedane ksiązki i przeprowadzone spotkania autorskie. Szwedzcy agenci dzięki swoim umiejętnościom i kontaktom, a także utrzymującej się renomie szwedzkich kryminałów są w stanie sprzedać prawa do książek nawet pół roku przez planowaną datą jej premiery w Szwecji! Nie raz zdarza się też, że najpierw sprzedane zostają prawa do książki za granicą, a dopiero potem w Szwecji.
 
Przy okazji, wiecie jakie są najwięsze szwedzkie wydawnictwa i w czym się specjaizują?
 
Albert Bonniers Förlag – wszystko (to grupa mniejszych księgarni, z których każda specjalizuje się w innej tematyce)
 
Norstedts – powieści, poezja, non-fiction
 
Albert Bonniers Förlag – wszystko (to grupa mniejszych księgarni, z których każda specjalizuje się w innej tematyce)
 
Studentlitteratur – podręczniki, książki do nauki, pozycje uniwersyteckie, luteratura faktu, materiały dydaktyczne
 
Natur & Kultur – literatura piękna, non-fiction,, literatura dziecięca i młodzieżowa, książki do nauki, podręczniki
 
Rabén och Sjögren – książki dla dzieci i młodzieży
 
Piratförlaget – głównie powieści, kryminały
 
 
O KSIĘGARNIACH, ANTYKWARIATACH I BIBLIOTEKACH
 
Gdy autor już nawiąże współpracę z wydawnictwem i książka zostanie wydana trafia do księgarnii, bibliotek i po jakimś czasie do antykwariatów. I te wszystkie miejsca są totalnie magiczne! Zacznijmy od księgarni. Większą ich część stanowią oczywiście stanowiska z książkami – działy podobne do tych u nas w Polsce, ale oferują znacznie większy wybór tytułów. Poza tym, znajdziemy działy z rozmaitymi przyborami piśmienniczymi i papierniczymi, z prasą, z grami planszowymi i edukacyjnymi. Przypominają dość mocno nasze księgarnie sieci Empik, ale są dużo większe. Pomiędzy działami wydziela się strefy przeznaczone na spotkania autorskie i kąciki czytelnicze z kanapami, by można było usiąść, poczytać i podjąć decyzję o zakupie. Oczywiście są też miejsca dla najmłodszych. Bardzo często można również usiąść, wypić kawę i zjeść jakieś szwedzkie ciacho w kafejce będącej częścią księgarni.
 
Księgarnia z sieci najpopularniejszych i najlepiej wyposażonych w Szwecji, Akademibokhandeln.
 
Od kilku / kilkunastu lat coraz prężniej rozwijają się także Pocket shopy, małe księgarnie lub stoiska z książkami w małej, podróżnej formie. Nie każdą książkę idzie dostać w formie pocket, ale jest ich coraz więcej z roku na rok, zwłaszcza bestsellerów, powieści i oczywiście kryminałów
Są o tyle super, że w porównaniu z książkami klasycznych wymiarów są dużo, dużo tańsze (zazwyczaj ok 80 SEK) 😉
 
Bardzo podobnie wyglądają antykwariaty. W porównaniu do Polski, jest ich mnóstwo w całej Szwecji, nie tylko w największych miastach. Zazwyczaj nie mają jednak działów z artykułami piśmienniczymi itp.
 
August Antikvariat w Sztokholmie
 
Biblioteki z kolei są bardzo różne. Od malutkich, specjalistycznych filii, do ogromnych gmachów głównych bibliotek uniwersyteckich. Te w centrum osiedli są zazyczaj mniejsze, ale mimo wszystko całkie dobrze wyposażone. Oferują też miejsca dla najmłodszych i zdarza się, że są połączone z fritids, czyli czymś w rodzaju świetlicy przyszkolnej, w której dzieci mogą spędzać czas przed i po zajęciach szkolnych, gdy rodzice są jeszcze w pracy. Biblioteki miejskie, zwłaszcza w dużych miastach, są zazwyczaj duże, piękne, bardzo dobrze wyposażone i naprawdę zachęcają do korzystania z nich. Co ważne, bibliotekarki i bibliotekarze są z reguły bardzo mili i pomocni, bez względu na to, czy jesteś obcokrajowcem czy tubylcem. Takie biblioteki mają zawsze wydzielone miejsce na pracę indywidualną, grupową, czy pracę z komputerem.
 
Biblioteka Uniwersytetu w Lund; Biblioteka Królewska w Sztokholmie; Wnętrze Biblioteki Królewskiej w Sztokholmie
 
O NIEKONWENCJONALNYCH ROZWIĄZANIACH W KULTURHUSET
 
Jak już mowa o miejscch, to nie sposób pominąć Kulturhuset w Sztokholmie i jej sławnego działu Tiotretton. Kulturhuset to swego rodzaju dom kultury mieszczący bibliotekę, teatr, restauracje, lokale wystawowe i konferencyjne, kino, itd. Na najniższym piętrze znajduje się Tiotretton – dział biblioteki przeznaczony wyłącznie dla dzieci w wieku 10-13 lat. Dlaczego konkretnie taki przedział wiekowy? A no dlatego, że uznano, że ta grupa dzieci, które czują się za duże na książki dla dzieci, ale nie są jeszcze gotowe na literaturę młodzieżową. Najciekawsze jest to, że bibliotekę stworzono na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród dzieci właśnie w tym przedziale wiekowym i postarano się odpowiedzieć na ich potrzeby podczas projektowania tego miejsca. Wedle ich życzenia do bilioteki nie mają wstępu osoby dorosłe (nie przekraczają symbolicznej, narysowanej na podłodze linii), poza oczywiście pracownikami biblioteki. Ci z kolei nie są klasycznymi bibliotekarzami i bibliotekarkami. To pedagodzy i animatorzy, osoby potrafiące kreatywnie pracować z dziećmi. Mają odpowiadać na ich potrzeby, a nie bezwzględnie nakłaniać do czytania. Katti Hoflin, pomysłodawczyni i autorka działu Tiotretton, zauważyła, że do biblioteki przychodzi często zagubiona młodzież, szukająca schronienia, poczucia bezpieczeństwa, towarzystwa. Często nie chcą nawet czytać, lecz po prostu posiedzieć i pomyśleć. Z tego względu w Tiotretton pełno jest puf, drabinek, kanap na których dzieci mogą posiedzieć i posłuchać muzyki, pomyśleć, poczytać. Dla osób zainteresowanych gotowaniem przygotowano specjalną kuchnię, w której dzieci mogą rozwijać pasję gotowania. Potencjalni przyszli muzycy mogą nagrywać piosenki, dzieci interesujące się aktorstwem biorą udział w warsztatach teatralnych, a dzieci pragnące szyć znajdą dla siebie warsztaty krawieckie. Najważniejsze jest dziecko i jego zainteresowania, a pracownik ma go wyłącznie poprowadzić w odpowiednim kierunku i wspierać. Katti Hoflin wierzy, że w swoim czasie przyjdzie dla tych dzieci czas na książki i to się sprawdza. Projektując to miejsce twórcy podążali za głosem i potrzebami dzieci, więc one czują się tam bezpieczne.
 
Kulturhuset w Sztokholmie
 
O UPROSZCZONEJ FORMIE JĘZYKOWEJ LÄTTLÄST
 
Idąc za inną potrzebą obywateli, w tym przypadku imigrantów, osób z różnego rodzaju chorobami lub zaburzeniami, np. dysleksja, demencja starcza, inne niepełnosprawności powstały książki w uproszczonej formie językowej, tzw. lättläst. Teksty lättläst mają łatwiejszą składnię i gramatykę (np. nie ma zdań w stronie biernej, długość zdania to max 15 słów), każde zdanie przekazuje jedną główną informację. Są też więc znakomite dla osób rozpoczynających naukę języka szwedzkiego (oczywiście nie dla kompletnych laików, to taki początkujący/średniozaawansowany poziom). W formie lättläst publikuje się nie tylko powieści, kryminały, literaturę faktu, ale też np. informacje ze świata na specjalnych stronach internetowych.
No to chyba temat już teraz jest wyczerpany😉 Trzeba przyznać, że caly system czytelnisctwa i jego promowania to prężnie i przemyślanie działający system. Do tego dochodzi jeszcze apekt historyczny, który bardzo mocno przyczynił się do obecnego wysokiego poziomu czytelnictwa. Szwedzi stworzyli kulturę czytania, dzięki której dla większości Szwedów czytanie to normalna, podstawowa sprawa. Dla nas Polaków, niestety nadal normą często jest oglądanie telewizji. Na przykład w czasie świąt, po wieczorze wigilijnym przeciętna polska rodzina zasiada wspólnie przed telewizorem, podczas gdy przeciętna szwedzka rodzina zasiada w salonie, na kanapie czy w łóżku i każdy sięga po książkę.
 
Który schemat bardziej Wam się podoba: polski czy szwedzki? Mi zdecydowanie szwedzki, ale przed nami jeszcze długa droga by do niego dotrzeć. Jakie rozwiązania naszych sąsiadów zza Morza Bałtyckiego najbardziej Wam się spodobały? Które pomysły chcielibyście zaczerpnąć od Szwedów i przenieść na polski rynek? A możę dobrze Wam takimi rozwiązaniami jakie mamy w Polsce? Dajcie znać w komentarzach, jestem ogromnie ciekawa!:)
 

Leave a comment