Nie jestem entuzjastką muzeów. Nudzą mnie wystawy, grzebanie w zamierzchłej przeszłości, podziwianie kolejnych pradawnych kubków czy monet z każdego zakątka świata, słuchanie o kolejnych królach i wojnach. Zwiedzając nowe miejsca, muzea zazwyczaj omijam szerokim łukiem. Żeby zachęcić mnie do zobaczenia wystawy, musi ona być w jakiś sposób wyjątkowa – musi dotyczyć postaci lub zagadnienia, którymi się interesuję, przedstawiać coś niepowtarzalnego, zaskakującego, coś, czego jeszcze nie widziałam. Nie często, ale znajduję takie miejsca. Jedno z nich mieści się w Sztokholmie.
Odwiedzenie tego muzeum wylądowało na mojej liście TO DO już kilka lat temu, gdy pierwszy raz wybierałam się do Sztokholmu. Powędrowało ku szczytom tej listy gdy usłyszałam opinie znajomych i stałam się fanką filmu Mamma mia!. Otóż to, nigdy nie byłam zafiksowana na punkcie tego zespołu – jak każdy znalałam radiowe szlagiery, ale to by było na tyle. Gdy moi rodzice wrócili z kina po premierze Mamma Mii! z dystansem słuchałam wrażeń i pochlebnych opinii sądząc, że to na pewno film dla pokolenia 40+ (jakby nie było, ten wiek był dla mnie turbo odległy, w końcu miałam jakieś 16 lat).
Pewien dłuższy czas później (jeszcze w czasach telewizji, a nie Netfliksa:P), trafiłam na tenże film skacząc po kanałach i… rany, jak ja się myliłam! Wciągnęłam się raz-dwa – śpiewałam razem z aktorami, podziwiałam widoki ukochanej Grecji i śmiałam do rozpuku w komediowych momentach. No ale tyle, prawda? To nie żaden skomplikowany thriller żeby oglądać go kilka razy. Przynajmniej wtedy tak myślałam😉 W temat ABBY zaangażowałam się jeszcze bardziej gdy przypadkiem znalazłam płytę z najpopularniejszymi hitami tego zespołu, ale po szwedzku! To daje +100 pkt w górę w moim prywatnym rankingu ulubionych rzeczy😉 Z czasem ku mojemu własnemu zdziwieniu zauważyłam, że jakoś tak mi brak tego filmu, że obejrzałabym go raz jeszcze, posłuchała utworów w nowej aranżacji, pomarzyła, że jestem razem z nimi w tej pięknej, słonecznej Grecji. I tak to się zaczęło. Przepadłam!
Wracając do sedna. Kilka tygodni temu, jesienią ubiegłego roku, udało mi się w końcu dotrzeć do tego magicznego miejsca. To muzeum zabierze Was w niezwykłą podróż śladami całego zespołu i każdego z jego członków z osobna. Poznacie historię powstania grupy, ich motywacje, sposób pracy. Będziecie mogli poznać osoby, które współpracowały z zespołem i dowiedzieć się, jaki wpływ mieli na jego działalność. Jeśli interesowały Was odpowiedzi na pytania skąd i po co te dziwne stroje?, kto pisał muzykę i teksty?, ile czasu zajmowała im charakteryzacja?, skąd oni się w ogóle wzięli?, to jest to idealne miejsce dla Was!
Muzeum składa się z wielu pomieszczeń, w których kolejno odkrywamy kulisy zespołu. W pierwszych pokojach poznajemy każdego z wokalistów – ich dzieciństwo, charakter, wykształcenie. Co ciekawe, Björn, Agneta, Frida i Benny sami opowiadają swoją historię, co nadaje wspomnieniom bardziej osobistego charakteru. Każdy z nich rozpoczynał karierę samodzielnie, dopiero w pewnym momencie spotkali się na swojej drodze – o tym jak do tego doszło dowiadujemy się w kolejnej sali. Potem rozwija się ich kariera, a my za nią podążamy. Obłędna jest scenografia otaczająca zwiedzających – odwzorowano prawdziwe miejsca, w których ćwiczyli, negocjowali i spotykali się członkowie zespołu. Mamy okazję „odwiedzić” studio nagrań, biuro menedżera, salon krawiecki, w którym powstawały słynne kreacje, garderoby, kuchnię w domu Agnety i Björna, w októrej oknie żegnali codziennie swoją córkę spieszącą do szkoły, a nawet fragment parku, na której zrobiono słynne zdjęcie na ławce w parku Djurgården. Podczas zwiedzania w tle oczywiście towarzyszy nam muzyka ABBY, rekwizyty zespołu, plakaty.
Im dalej w las, tudzież muzeum, tym więcej coraz lepiej nam znanych detali i wydarzeń z życia zespołu, z czasów ich największej sławy (choć ona chyba nigdy nie przeminęła, co?). Naturalnie opowiedziana została historia przygody ABBY i ich sukcesu na festiwalu Eurowizji w 1974 roku – podziwiać można oryginalne stroje, w których wyśpiewali sobie zwycięstwo, mikrofon, ozdoby. Czy pominięto być może mało wygodną historię rozwodów obydwu zespołowych par? Ależ skąd! Główni zainteresowani sami stawiają czoła wyzwaniu i opowiadają o przyczynach i przebiegu rozpadu związków, co jest dość ciekawe, bo każdy z nich opowiada subiektywną wersję, która pozwala lepiej zrozumieć ich pobudki i powód rozpadu grupy. W ostatnich pomieszczeniach muzeum ulokowano rekwizyty (zarówno oryginały i repliki) z planu filmowego obu filmów „Mamma mia!”. Są zdjęcia, makieta planu filmowego, pamiętnik Donny (naprawdę zapisany!) i mnóstwo innych, fascynujących rzeczy, np. wbudowany w ścianę fragment auta wykorzystanego w filmie, fotele reżysera i scenarzysty.
Historia zespołu jednak się nie zakończyła. Jak pewnie część z Was w ostatnich miesiącach słyszała, ABBA po niemal 40 latach przestoju wznowiła swoją działalność i w listopadzie zeszłego roku wydała nową płytę „Voyage”. Co więcej, zespół nie boi się niczego, bowiem wiosną tego roku w Londynie, odbędzie się seria koncertów ABBY, w których udział wezmą Agneta, Frida, Björn i Benny, a raczej ich holograficzne, młodsze wersje. W tym celu wybudowano w Londynie specjalny obiekt przystosowany do wymogów tak nowoczesnego show. Szaleństwo? Odwaga? Pewnie jedno i drugie. Ale ABBA to fenomen i mimo tylu lat nieobecności nadal są uwielbiani i co jakiś czas pojawiają się nowe nawiązania dotyczące ich działalności. Z tego powodu muzeum już przygotowuje się na rozbudowę ekspozycji. Niebawem z pewnością pojawi się wystawa poświęcona reaktywacji zespołu i wspomnianym przed chwilą niecodziennym koncertom.
Dlaczego uważam to muzeum za wyjątkowe? Bo jest interesujące, przemyślane, ciekawie zrealizowane, wciągające, pełne szczegółów. To, co z pewnością je wyróżnia to coraz bardziej obecnie popularne atrakcje interaktywne. Jakie? Pewnie nietrudno się domyslić, że można pobawić się w karaoke wyśpiewując najbardziej znane przeboje zespołu. Ale to nie wszystko! Można samodzielnie miksować muzykę największych hitów, wziąć udział w quizie wiedzy o ABBIE (na różnych poziomach zaawansowania), wirtualnie „przymierzyć” stroje wokalistów i gwiazda programu, czyli atrakcja, która najbardziej mnie zachwyciła – występ na scenie z członkami grupie! Ale zaraz, jak to? Ha! Tego sekretu nie zdradzę, ale gwarantuję, jest wszystko – Frida, Agneta, Björn i Benny, taniec, śpiew i oczywiście publiczność 😉.
Świetne są także urządzenia z audioprzewodnikami. Na trasie wystawy znajdują się stacje, których fale są zczytywane przez te urządzenia i krok za krokiem możemy słuchać opowieści członków zespołu na temat przestawianego okresu w ich życiu, ukazanego na danym fragmencie wystawy. Serio, to że całą historię tak naprawdę opowiadają Agneta, Frida, Björn i Benny to niesamowity plus całego muzeum. Dzięki temu czułam się jakbym chodziła po ich domach, oglądała ich rzeczy i pomieszczenia. Drobny szczegół, ale mega dodaje poczucia bliskości, pewnej więzi z fanami i autentyczności.
Muzeum ABBY znajduje się w sercu Sztokholmu, na wyspie słynącej z muzeów, Djurgården. Z zewnątrz może niepozorne, ale tuż za drzwiami rozpościera się przed zwiedzającymi niesamowity świat. Wstęp co prawda nie należy do najtańszych (patrząc na polską kieszeń), bo kosztuje 250 SEK* za osobę dorosłą w weekend (odrobinę taniej jest w dni powszednie oraz kupując bilet przez internet), ale absolutnie warto! Osobiście na pewno jeszcze nie raz tam zawitam, to totalnie niesamowity świat. Tam nawet toalety są wyjątkowe, sami zobaczcie!
*Dodatkowo płatne są audioprzewodniki, ale tylko 10 SEK od sztuki, więc błagam, przy cenie wstępu to marne grosze:P
