Skip to content Skip to footer

Lubisz spontaniczne imprezy? Nie w Szwecji! O sklepach Systembolaget i konsumpcji alkoholu

Na temat szwedzkiego podejścia do alkoholu krąży tyle pogłosek i anekdot, że aż trudno jest zebrać wszystkie do kupy. Urosły wręcz do rangi legend. Mówi się, że w Szwecji są sami alkoholicy i chorzy na depresję, bo przecież nie da się inaczej przetrwać w tak surowym klimacie, do tego bez słońca. Niektórzy dziwią się, jak to możliwe, że w tak postępowym i rozwiniętym kraju państwo może nadzorować spożycie alkoholu, przecież to zakrawa o odbieranie praw obywatelskich? Drudzy z kolei popierają politykę rządu twierdząc, że Szwedzi nie potrafią pić, więc trzeba ich kontrolować. Jak to jest i co wynika z ograniczeń?
 
Systembolaget
Jadąc do Szwecji musicie być przygotowani na to, że nie kupicie mocniejszego alkoholu gdzie popadnie. W Polsce nie ma większego problemu – najdzie nas ochota na drinka czy skończy się alkohol na imprezie, idziemy do Lidla, Biedry, najbliższego spożywczaka czy nawet na stację benzynową i problem rozwiązany. W Szwecji swoje zakupy alkoholowe, i co za tym idzie imprezy, trzeba planować. W zwykłym sklepie kupimy bowiem wyłącznie napoje o mocy maksymalnie 3,5%, czyli zazwyczaj słabe piwo lub cydr. Po mocniejsze alkohole trzeba się udać do państwowego sklepu monopolowego Systembolaget (potocznie nazywany Systemem). Nie jest to jednak takie proste. Systemów jest w Szwecji łącznie ok 440 (na 10 milionowy kraj!) – te duże, samoobsługowe markety znajdują się w miastach i miasteczkach, choć i tak nie znajdziemy ich na każdym rogu – w takim Sztokholmie są tylko 22 państwowe sklepy monopolowe. W każdej gminie jest przynajmniej 1 Systembolaget. Mieszkając w mniejszych miejscowościach i na wsiach trzeba udać się do pobliskiego miasta lub zamówić napoje przez internet i odebrać w wyznaczonym punkcie, np. w sklepie z akcesoriami metalowymi lub u fryzjera. Ponadto, sklepy Systembolaget są otwarte w wyznaczonych i dość okrojonych godzinach – w tygodniu między 10 a 17, 18 lub 19 (w zależności od wielkości miejscowości), a w soboty między 10-14 lub 15. W niedziele są zamknięte. Co z restauracjami? Tam można nabyć napoje alkoholowe bez ograniczeń, jednak w dużo wyższych cenach (kufel piwa potrafi kosztować nawet 85 SEK czyli ok 40 zł).
 
Choć dostęp do alkoholu jest ograniczony, a godziny otwarcia sklepów monopolowych nie zachęcają do imprezowania, trzeba przyznać, że ich wybór i polityka robią wrażenie. Alkohole są oczywiście pogrupowane rodzajami. Na każdej etykiecie z ceną znajdziemy informacje dotyczące kraju pochodzenia, mocy alkoholu, kwasowości, intensywności i opis smaku. Do tego na stronie internetowej przy każdym napoju jest informacja o zapachu, alergenach, słodyczy, surowcu, z którego alkohol wykonano czy wskazówki kulinarne, do jakich potraw dany napój pasuje. Wybór jest ogromny, dużo większy niż w stacjonarnych sklepach.
 
Na stronie Systembolaget możemy też poczytać o działalności i polityce firmy, która różni się od tradycyjnych przedsiębiorstw. Systembolaget zaznacza, że kieruje się zasadami zgodnymi z prawem i dobrem obywateli. Nie do pomyślenia jest więc sprzedaż alkoholu osobom poniżej 20-tego roku życia (choć ogólnie dozwolone jest spożywanie napojów alkoholowych od lat 18), bo niepełnoletnia młodzież mogłaby wykorzystywać ciut starszych znajomych do kupowania im alkoholu. Pracownik ma prawo wylegitymować każdego i faktycznie praktykuje się to, nawet jeśli ewidentnie widać, że ktoś skończył 20 lat. W kolejkach do kasy nie raz widziałam klientów z przygotowaną kartą kredytową i dowodem osobistym w ręku. Poza tym nie sprzedaje się schłodzonego alkoholu z lodówki, bo sprzyja to kompulsywnym zakupom. W pobliżu kas znajdziemy też tzw. ångravagnar, czyli kosze/wózki na produkty, z których zakupu zrezygnujemy (a nóż się rozmyślisz!). Władze Systemu zaznaczają też na swojej stronie, że w przeciwieństwie do klasycznych przedsiębiorstw nie są zainteresowani zyskiem, stąd brak promocji, kart stałego klienta, reklam czy szyldów – wiadomo, zwiększałyby sprzedaż i ewentualny wzrost spożycia alkoholu w kraju. Systembolaget wspiera ruchy abstynenckie i prowadzi badania nad kulturą picia, szkodliwością alkoholu i jego wpływem na zdrowie. Ich celem jest zwiększanie świadomości społeczeństwa i edukowanie, jak odmawiać, jak wspierać dzieci by nie sięgały po alkohol.
 
Jak to się zaczęło?
Pewnie zadajecie sobie pytanie skąd takie zafiksowanie na tym polu? Szwedzi walczą z alkoholizmem już od bardzo dawna. Wszystko zaczęło się w XV wieku kiedy to do produkcji prochu strzelniczego wykorzystywano bimber. Gdy ówcześni ludzie zorientowali się, jak wpływa on na ludzki organizm, zaczęli pić go w dużych ilościach. Mężczyźni, kobiety, nawet dzieci. Z czasem zaczęło dochodzić do wielu wypadków w miejscach pracy i zdefiniowano alkoholizm jako chorobę. Stopniowo ograniczano konsumpcję alkoholu – najpierw państwo przejęło gorzelnie, potem w 1860 roku zakazano domowej produkcji bimbru oraz sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18 lat, a w 1905 roku państwo zupełnie przejęło monopol na sprzedaż alkoholu, aż w 1919 roku powstały motböcker – osobiste książeczki z miesięcznymi limitami na zakup alkoholu (coś w rodzaju kartek na jedzenie za czasów PRL). Limit sięgał ok 2 litrów czystego alkoholu miesięcznie na osobę, przy czym limity różniły się w zależności od płci i statusu społecznego. Państwo dostrzegło problem i zwróciło na niego uwagę obywateli. Dwa lata później zorganizowano nawet pierwsze referendum dotyczące dostępności alkoholu. Wynik był zdumiewający, bo 49% obywateli chciało całkowitego zakazu produkcji i sprzedaży alkoholu. Zwyciężyli jednak zwolennicy konsumpcji napojów wyskokowych lecz tylko o 2%! Motböcker zlikwidowano dopiero w 1955 roku i zastąpiono je opisanymi wyżej państwowymi sklepami monopolowymi Systembolaget. Kwestia alkoholu i związanych z nim zagrożeń nadal jest jedną z najważniejszych kwestii politycznych tego kraju.
 
Ograniczeń jest jak widać sporo, pytanie czy na coś się przydały? Szczerze mówiąc z moich obserwacji wynika, że raczej nie. W piątek i sobotę przed Systemami stoją kolejki niczym na początku pandemii pod Lidlem, a półki świecą totalnymi pustkami. Wielu Szwedów robi zapasy na przynajmniej weekend lub tydzień, choć widziałam też takie na miesiąc;P Gdy alkohol się skończy, uderza się do sąsiadów lub znajomych – zawsze ktoś ma lepsze zapasy od naszych😉 Zgodzę się ze stwierdzeniem, że Szwedzi piją raczej nieodpowiedzialnie – mieszają wszystko ze wszystkim, w zabójczym tempie i ilości, przez co imprezę kończą dość szybko i gwałtownie, a zapasy alkoholu nikną w oczach. Od wielu lat popularne są też alkoholowe wycieczki do Finlandii, Polski czy Niemiec, gdzie alkohol jest dużo tańszy. Jeśli spotkacie w Gdańsku osobę pakującą cały bagażnik alkoholu, podejrzewam, że będzie to Szwed😉 Taniej jest popłynąć promem do któregoś z wymienionych krajów, poimprezować w trakcie rejsu, obkupić się po zacumowaniu lub jeszcze na pokładzie statku (tak, bardzo często imprezowicze nawet nie schodzą na ląd odsypiając nocne przyjęcie) i imprezując wrócić do Szwecji.
 
Statystyki
Niemniej jednak, jeśliby spojrzeć na statystyki od ponad 15 lat widoczny jest spadek konsumpcji alkoholu. Swój szczyt osiągnęła w roku 2004 – badania wykazały, że rocznie jeden mieszkaniec Szwecji powyżej 15-tego roku życia wypijał 10,6 litra czystego alkoholu w różnej postaci. Wieloletnie działania rządu jednak działają – zauważono stopniowy spadek ilości konsumowanego alkoholu, w 2019 roku wynosił 8,7 litra rocznie. Od dwóch lat obseruje się stagnację, a nawet delikatny wzrost. Więcej alkoholu nadal spożywają mężczyźni niż kobiety. Patrząc na wiek to młodzi (między 16-29 rokiem życia) piją więcej niż osoby starsze (65-84 lat), ale to w tej drugiej grupie nastąpił w ostatnich latach wzrost spożycia alkoholu. Młodzi ludzie coraz rzadziej się upijają, jak to mieli w zwyczaju jeszcze kilka lat temu. Co ciekawe częsciej przydarza się to osobom wykształconym niż osobom o wykształceniu podstawowym. Najważniejszym jednak osiągnięciem jest dość znaczny spadek spożywanego alkoholu wśród młodzieży. Nie ukrywajmy, w każdym kraju zdarzają się nawet dzieci próbujące alkoholu. Badania szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego (Folkhälsomyndigheten) wykazały, że pierwsze próby mają za sobą już 11-sto latkowie! Na szczęście stanowią tylko 1% tej grupy wiekowej. W latach 1985-86 aż 52% szwedzkich 15-letnich chłopców i 44% 15-letnich dziewczyn co jakiś czas doprowadzało się do stanu upojenia alkoholowego. Tu dopiero widać skutki polityki antyalkoholowej – 22 lata później, w latach 2017-2018 odnotowano ogromny spadek wśród młodzieży obu płci. W tych latach epizody upojenia alkoholowego odnotowano wśród 22 % dziewcząt i tylko 17% chłopców! To ponad trzykrotny spadek!
Na temat szwedzkiej polityki przeciwdziałania alkoholizmowi, ograniczeniach nakładanych na obywateli i kulturze picia naszych północnych sąsiadów można mówić wiele. Bazując na moim doświadczeniu nie powiedziałabym żeby opisane wyżej restrykcje cokolwiek dały. Wręcz przeciwnie – to trochę jak po zamknięciu sklepów w niedziele w Polsce – tyle było strachu, że przedsiębiorstwa zaczną bankrutować, a ostatecznie okazało się, że obroty sklepów wzrosły, bo ludzie kupują na zapas. Ale patrząc na statystyki nie mogę powiedzieć, że działania szwedzkiego rządu poszły na marne. Kwestia alkoholu i redukcji jego spożycia jest jedną z kluczowych w szwedzkiej polityce i nierzadko decyduje o wyborze polityków do rządu przez wyborców. I choć wielu Szwedów jest za ograniczaniem dostępności napojów alkoholowych to wielu z nich ma opracowane niezawodne sposoby na omijanie zakazów i wysokich cen.
 
Jedno jest pewne – jadąc do Szwecji, dobrze planujcie swoje imprezy!:)
 
 

Leave a comment