Moja pierwsza podróż do Szwecji była dość hardcore’owa, bo była to od razu przeprowadzka na pół roku. Studiowałam już wówczas skandynawistykę i właśnie rozpoczynałam kilkumiesięczną wymianę studencką. Znałam więc język, wiedziałam to i owo o Szwecji, pewnie nawet więcej od przeciętnego Polaka, ale mimo wszystko byłam świeżakiem i niektóre rzeczy naprawdę mnie zaskoczyły, czasem się nawet wygłupiłam. Jesteście ciekawi co to było? 😊
1. Bezgotówkowa Szwecja – coraz więcej miejsc wprowadza płatności wyłącznie bezgotówkowe. W 2016 roku rząd Danii zwolnił większość placówek handlowych z przyjmowania gotówki (obowiązek obejmuje jednak nadal szpitale, apteki itp.), a planuje się nawet całkowicie zlikwidować płatności gotówką. Szwecja też podąża tym śladem, stąd rzadkością jest spotkanie w sklepiej kogoś, kto płaci gotówką, a zazwyczaj są to obcokrajowcy. Faktycznie w wielu miejscach zapłacimy wyłącznie kartą płatniczą, którą Szwedzi mają zawsze w gotowości. Kartą zapłacimy nawet u ulicznego sprzedawcy gazet. Popularny jest też Swish, system mobilnych płatności. Pieniądze przesyła się za pośrednictwem telefonów komórkowych, które są powiązane z numerami kont bankowych. Pieniądze przechodzą w ciągu kilku sekund/minut. Obecnie aplikacji używa niemalże 80% Szwedów! Natomiast zadziwiające jest to, że jako zupełna opozycja, istnieją miejsca, w których przyjmuje się wyłącznie gotówkę, co czasem przyprawia o zawrót głowy, bo oczywiście, nikt tej gotówki nie ma😊 Dziś system bezgotówkowy dziwi coraz mniej, jednak te 6 lat temu to nadal było dość nowatorskie rozwiązanie 😉
2. Zakrąglanie cen – jak już jesteśmy przy pieniądzach, to opowiem Wam dlaczego pewnego dnia w szwedzkim spożywczaku omal nie spaliłam się ze wstydu. Otóż pierwszego dnia mojego pobytu w Szwecji ever, udałam się do sklepu po podstawowe produky. Wciąż onieśmielona nowym światem poszłam do kasy samoobsługowej, w której oczywiście (jeszcze nie nauczona:P) płaciłam gotówką. Otrzymałam resztę no i liczę, liczę – kurczę, maszyna źle wydała! Idę więc do pani z obsługi, tłumaczę o co chodzi, a ona patrzy na mnie jak na kosmitkę, tłumaczy po szwedzku i angielsku, a ja swoje. I nagle mnie olśniło! Przyzwyczajona do banknotów 10, 20, 50 i 100 złotowych założyłam z góry, że korony szwedzkie też występują w takich nominałach. To był błąd! 10-o koronówka to moneta😉 Poza tym, jeśli płacicie gotówką w Szwecji, pamiętajcie, że kwotę po przecinku zawsze zaokrągla się w górę jeśli wynosi >50 lub w dół jeśli wynosi <50. Więc gdy cena wynosi np. 59,90 SEK, sprzedawca wyda Wam do pełnej kwoty 60 SEK. Jeśli z kolei cena wynosi 30,25 SEK, sprzedawca wyda do 30 SEK. Wszystko jest zgodne z prawem, chodzi o wycofanie najmniejszych monet z użycia. Nie obowiązuje to przy płatnościach kartą, toż to tylko cyferki😉
3. Szwedzi prawie nie jedzą drobiu – w porównaniu z cenami w Polsce, te szwedzkie wydają się kosmiczne. Nie ważne czy chodzi o żywność, ubrania, kosmetyki czy meble. Byłam tego świadoma przed wyjazdem, ale i tak „nogi mi się ugięły” gdy na przykład uzmysłowiłam sobie ile w przeliczeniu na złotówki kosztuje chleb. Rany boskie! Mimo to niemalże zawału dostałam gdy poszłam nie po chleb, a po mięso. Drób, a dokładniej najpopularniejszy w Polsce filet z kurczaka kosztuje w Szwecji ok 160-180 SEK za kilogram (ok 80 zł)! Z kolei wołowe mięso mielone kupimy już za 100 SEK/kg (ok 45 zł). Cena wołowiny znacznie się różni w zależności od rodzaju mięsa. Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce ceny za wołowinę i mięso z kurczaka są odwrotne (wołowina droga, kurczak tani), przez co najczęściej kupowanym przeze mnie mięsem w Szwecji stała się wołowina😊
4. Alkomaty w każdym autobusie – Przy pierwszej podróży autobusem dziwiłam się, dlaczego na niektórych przystankach kierowca gasi silnik i po chwili włącza go na nowo. Bez sensu, przecież to tylko chwila postoju. Potem zauważyłam, że zanim kierowca odpali autobus pochyla się ku jakiemuś urządzeniu. Okazało się, że każdy autobus komunikacji publicznej (oraz te prywatne) wyposażony jest w wbudowany alkomat. Kierowca rozpoczynając trasę na pętli musi dmuchnąć w alkomat by system skontrolował, czy nie jest on pod wpływem alkoholu. Kontrole zdarzają się też wyrywkowo podczas trasy, ale rzadko. Ilość alkoholu w wydychanym powietrzu kierowcy nie może przekraczać 0.2 promila. Po przekroczeniu tej granicy, silnik pojazdu nie uruchomi się.
5. Tajemnicze rury przy kontenerach do segregowania odpadów – Szwedzi szaleją na punkcie segregacji odpadów i ekologii. Gwarantuję Wam, że większość z Was nie wiedziałaby jak odpowiednio posegregować śmieci w Szwecji, gdzie wytyczne są bardzo restrykcyjne (Dzięki rygorystycznej segregacji na szwedzkich wysypiskach śmieci zalega tylko 1% śmieci!). Choć ogólnie orientuję się w temacie, ba, nawet powiedziałabym, że umiem to robić, szwedzkie kontenery na śmieci mnie pokonały. Obok pomieszczeń z kontenerami na plastik, papier, szkło, itd. przy moim akademiku znajdowały się wielkie rury wystające pionowo znad powierzchni ziemii. Najpierw uznałam, że to jakieś odpowietrzniki czy coś w tym rodzaju. Potem jednak dostrzegłam na szczytach tych rur zamykane otwory. Aha! To na pewno na jakiś rodzaj odpadów. Tylko na jaki? Przy całym swoim genialnym systemie segregacji odpadów Szwedzi zapomnieli oznaczyć te rury, tak, by obcokrajowcy wiedzieli do czego one służą. Po latach niezmiernie mi wstyd, że nie byłam bardziej dociekliwa i nie dowiedziałam się jakie było przeznaczenie tych urządzeń. Najpierw wrzucałam do nich plastiki, bo nie mogłam znaleźć kontenera na plastik, więc byłam pewna, że to tamtrzeba je wrzucić. Gdy po jakimś czasie znalazł się kontener na plastik, uznałam, że może to na odpady BIO – żeby zapobiec nieprzyjemnym zapachom „zamknięto” je pod powierzchnią ziemii. Niedawno dowiedziałam się jednak, że do tych rur należy wrzucać odpady nie nadające się do segregacji, ponieważ będą one przekazane spalarniom śmieci. Zapamiętam do końca życia! 😉
6. Liczba żebraków na ulicach, którzy wcale nie wyglądają na biednych – Mieszkałam w niewielkim miasteczku studenckim na południu kraju. Południe jest najlepiej skomunikowane z Europą lądową, więc najwięcej tam uchodźców, a co za tym idzie, żebraków. Porażała mnie jednak ich liczba – wzdłuż głównej ulicy, przed sklepami, centrami handlowymi czy kościołami były ich prawie tłumy, a wypowiadane co 2 kroki „un poco dinero” już po pierwszym dniu zaczęło działać mi na nerwy. Co ciekawe, większość z tych ludzi nie wyglądała na zaniedbanych czy głodnych, ale Szwedzi i tak hojnie zostawiali im drobniaki czy nawet banknoty obdarzając jednocześnie spojrzeniem pełnym współczucia. Czy oni nie kumają, że to w większości naciągacze? – myślałam sobie. Później trochę poczytałam w temacie. Otóż Szwedzi są świadomi nieszczerości ów żebrzących osób, jednak zostawiają im pieniądze, bo uważają, że wystarczająco upokarzające jest w ogóle znaleźć się w sytuacji, kiedy jest się zmuszonym żebrać. W większości są to uchodźcy, którzy nie mają perspektyw na pracę lub wykorzystują hojny system opieki społecznej. Sytuacja uchodźców w Skandynawii to bardzo szeroki wątek, postaram się kiedyś napisać o tym więcej.
7. Szwedzi nie potrafią pić – Uczestniczyłam w wielu imprezach z udziałem szwedzkich znajomych. Mówi się, że Szwedzi dużo piją, że mają mocne głowy, bo przecież są zaprawieni w boju. Ale czy na pewno? Zgodzę się, że podczas imprez spożywa się dużo alkoholu, do tego bardzo szybko i… nieumiejętnie😉 Mieszanie ze sobą wina, piwa, wódki, whisky nie stanowi dla Szwedów żadnego problemu, ale imprezy szybko się kończą😉 Typowe i wpisane w tradycję biesiadowanie przy wspólnym stole z tradycyjnym jedzeniem bardzo mi się podobało. Zastanowiło mnie jednak, dlaczego przy moim talerzu stoi i kieliszek do wina i do wódki, a nwet butelka piwa. Wkrótce się okazało, że między zwyczajowymi przyśpiewkami należy wypić kieliszek wódki, który często popija się innym kieliszkiem, np. wina czy też kilkoma łykami piwa. Przyśpiewek jest dużo i są one krótkie, więc pić trzeba często. W efekcie już po godzince towarzystwo słania się na nogach, ale mimo wszystko dobrze się bawi. Chociaż coś😉
Nadal jest wiele rzeczy, które zaskakują mnie w Szwecji i jej mieszkańcach. Raczej nie daję się już złapać na tak podstawowych rzeczach jak pieniądze, ale na tym chyba polega odkrywanie innej kultury, prawda? Zawsze coś nas może zadziwić😉
Macie jakieś ciekawe lub zabawne historie ze Skandynawii? A może ktoś miał podobne doświadczenia do moich? Podzielcie się nimi w komentarzach!😊
