Skip to content Skip to footer

Camilla Läckberg – królowa szwedzkiego kryminału czy oszustka?

Niedawno przeczytałam najnowszą książkę Camilli Läckberg, „Kukułcze jajo”. Książka jest kontynuacją serii kryminałów o Erice zamieszkałej we Fjallbace na zachodnim wybrzeżu kraju. Moja miłość do tej serii narodziła się już z pierwszą książką. Camilla jest jednak dość kontrowersyjną pisarką. Dlaczego? Przeczytaj niżej!

Camilla zadebiutowała w 2003 roku „Książniczką z lodu”. Książę przyjęto bardzo pozytywnie więc Camilla kontynuowała pisanie. Wydawała dwie książki rocznie i pewnego razu opowiedziała w prasie, że wzięła udział w warsztatach pisarskich i że wypracowała sobie określony plan, jak osiągnąć sukces. Opowiedziała także o swojej technice pisania i trikach – uważała, że praca pisarza nie jest niczym specjalnym, więc siada do biurka w wyznaczonych godzinach i po prostu pisze. Wówczas zaczęto nazywać jej dobytek bezwartościową literaturą śmieciową. W minionym roku oskarżono ją nawet o korzystanie z ghostwritera. Mimo, że zaprzeczyła oskarżeniom, hejtu nie zaprzestano. Zarzuca się jej jest powtarzalną budowę książek (zawsze jest opowieść z przeszłości i teraźniejszości), język potoczny bez figur stylistycznych, zwykłe, nieskomplikowane postaci, fakt, że uważa zawód pisarza za zwyczajny i obalenie mitu inspiracji literackiej. Läckberg szczerze opisała w jaki sposób pracuje – imion i nazwisk swoich bohaterów szuka w książce telefonicznej lub internecie, zawsze opisuje zarówno wnętrze postaci jak i jej wygląd zewnętrzny, okres pracy nad książką zawsze dzieli na fazę researchu, pisanie i promocję książki. Również to, że wymieniła zabiegi literackie z nazwy wzbudziło wzburzenie (np. cliffhangers). Do tego dochodzi też oczywiście jej życie prywatne, które nieustannie jest na językach.

Najbardziej dyskutowaną sprawą jest z pewnością kurs pisania, w którym uczestniczyła. W Szwecji jest to jednak bardzo popularny sposób „wyuczenia się zawodu”. Jest wielu aspirujących pisarzy, którzy korzystają z takich wydarzeń, a potem niejednokrotnie wybijają się ze swoją twórczością. Są to kursy przygotowywane często przez uniwersytety, szkoły ludowe, niejednokrotnie przez bardzo znanych pisarzy. W maju tego roku odbędzie się np. kurs pisania z Jensem Lapidusem, autorem popularnej serii thrillerów „Snabba cash”. Zdobywa się więc wiedzę i wskazówki od uznanych, doświadczonych pisarzy.

Mimo hejtu pisarka sprzedaje tysiące książek rocznie na całym świecie, a jej dobytek przetłumaczono na 43 języki. Każda nowa książka jest sukcesem. Jak to możliwe, że wbrew całej tej krytyce i hejtowi jej książki są tak lubiane? Do dziś Läckberg wydała ponad 30 książek i to nie tylko kryminałów, ale też książek kucharskich, książek dla dzieci, zbiorów nowel. W zeszłym roku znalazła się na jeden z najbardziej znanych i uznanych list autorów, którzy napisali 100 najlepszych kryminałów i thrillerów wszech czasów, którą opublikował magazyn Time.

Muszę przyznać, że bardzo ciekawi mnie jej przypadek. Pragmatyczna Szwecja, promująca prostotę, dostępność dla każdej grupy społecznej, równouprawnienie krytykuje jedną z najbardziej poczytnych autorek w swoim kraju właśnie za te cechy. Czy jej książki naprawdę nie mają głębszego przesłania? Przecież niejednokrotnie opowiadają o homoseksualizmie, problemach społecznych, dyskryminacji. No i skąd ta krytyka skoro sprzedaż wciąż rośnie? Bez wątpienia za parę lat o twórczości Camilli Läckberg szwedzkie dzieci będą uczyły się w szkołach. Mi jej przypadek przypomina naszego rodzimego Remigiusza Mroza, który (choć znacznie mniej krytykowany) wręcz „bombarduje” swoimi książkami – publikuje 2-4 tytułów rocznie, a do tego pracuje zawodowo jako prawnik. Aż trudno uwierzyć, że historie te są warte czasu czytelnika. Ale jak się już zacznie, trudno jest się od nich oderwać.

A jakie jest Wasze zdanie? 😉

Leave a comment